Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Sport i zdrowie

Meantime, czyli podróż wehikułem...

18 listopada 2018

Może to przez tę aurę, bo mży, jest mgliście i ogólnie niesympatycznie, pogoda może być zatem wygodnym wytłumaczeniem każdego rodzaju...

Grudzień w środku lata, czyli Tomasza...

9 sierpnia 2018

Do napisania czegoś mądrego na temat albumu Tomasz Stańki December Avenue zabierałem się już ponad rok temu, zaraz po nabyciu płyty. Powyższe...

Radość i melancholia, czyli...

4 lutego 2018

Po piątkowym koncercie legendarnego zespołu TSA w szczecińskim klubie „Słowianin” dopadła mnie mieszanka radości i melancholii....

Ze słuchawkami w uszach, czyli o głupocie rowerzystów

1 marca 2014, komentarze (4)

Wiosna coraz śmielej daje o sobie znać, w związku z czym coraz więcej ludzi wypełza na powietrze, mniej lub bardziej świeże. Dotyczy to także rowerzystów. No i tu z zimowego snu budzi się stary problem, jeśli nie powiedzieć wprost: głupota. Głupota, która jest jak bumerang – odrzucona wciąż powraca.

Na czym polega owa głupota? Ano na tym, że coraz więcej cyklistów jeździ na rowerach ze słuchawkami w uszach. Oczywiście, twierdzą oni, że przyjemniej im się jeździ, jeśli mogą w tym czasie posłuchać radia lub ulubionej muzyki. Wszystko pięknie, tylko że słuchając radia lub ulubionej muzyki przestają słyszeć, co się wokół nich dzieje.

A to bardzo niebezpieczne. Jechałem dzisiaj za jednym delikwentem, który zajął całą szerokość ścieżki rowerowej i nie reagował na dzwonienie. Nie reagował, bo nie słyszał. Kiedy w końcu udało mi się go wyprzedzić, wskazałem mu ręką prawą stronę ścieżki i ucho, co miało oznaczać, że byłoby miło, gdyby jechał po prawej stronie i słyszał, co się dzieje dookoła. Nie wiem, czy zrozumiał.

A gdyby tak ów fan dźwięków mp3 nie usłyszał nadjeżdżającego samochodu? Auta, a właściwie ich kierowcy, mają to do siebie, że potrafią pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie i to z najmniej oczekiwanej strony. Odcięcie się od otoczenia podczas jazdy może zadecydować o twoim życiu. Ale przynajmniej umrzesz z muzyką w uszach, choć do trumny wkładają póki co bez słuchawek.

Więc zanim następnym razem wsiądziesz na rower, zastanów się nad jedną kwestią: czy chcesz posłuchać dźwięków ze słuchawek podczas jazdy czy wolisz zachować się odpowiedzialnie i dać sobie szansę na to, że wrócisz żywy do domu i będziesz mógł słuchać, ile tylko będziesz chciał. No i pojedziesz na kolejne przejażdżki. Chyba że to faktycznie twoja ostatnia.

Pomyśl o swoim zdrowiu i o zdrowiu tych, którym twoja pozorna wygoda może poważnie zagrażać. W takich przypadkach jak dzisiejszy mam ochotę zatrzymać takiego niesłyszącego z wyboru gamonia i mało kulturalnie wyperswadować mu korzystanie ze słuchawek podczas jazdy, jednak wybieram inną drogę: wolę pokazać takiemu, że bez słuchawek będzie bezpieczniejszy, on i pozostali uczestnicy. A jego rodzina ucieszy się, że cało wrócił z kolejnej przejażdżki.

Rower to frajda, tylko że trzeba korzystać z tejże frajdy w sposób w miarę mądry. Nie bądź jak ci głupcy, którzy zagrażają sobie i pozostałym uczestnikom ruchu. Ze wszystkiego można korzystać z głową.

A propos głowy – nie wspomniałem, że większość rowerzystów NADAL jeździ bez kasków. Jeśli nie wiesz, jak się zachowuje człowiek po ciężkim urazie głowy, idź do szpitala i sam się przekonaj, najlepiej nie jako pacjent. Obserwowałem takich ludzi i po tamtej wizycie wsiadam na rower tylko w kasku. Uratował mi życie przynajmniej trzy razy.

4 komentarze

Sylwia, 03.03.2014, 10:02

Byłam wczoraj na wycieczce rowerowej po okolicy. Bez kasku. Z mp3 w uszach. Z dzieckiem na krzesełku z tyłu - dziecko zakaskowane z wszelkimi atestami itd. Z matka obok na drugim rowerze. Matka tez bez kasku, ale i bez mp3. I w takich okolicznościach nie tylko nikt nie zginął, ale byłam też w stanie słyszeć jak moja pociecha narzeka z tyłu za moimi plecami, mama coś do mnie komunikuje oraz nie musiałam słuchać odgłosów szosy biegnącej z mej lewej strony. Miałam piękne tło muzyczne. Gdzie ptaszki śpiewały i zieleń przedzierała się z szarości, wyciagałam słuchawki z uszu. Gdyż nie każdy osobnik słucha Slayera na max volume będąc ignorantem dla otaczającego go swiata. Śmiem nawet twierdzić, że większość postępuje podobnie do mnie. Czyli można? Można! P.S. Czy wspomniałam juz ze od ponad 15 lat nie mam najmniejszego problemu z uszami typu przewiania, zapalenia. A wszystko to dzięki słuchawkom :)

Mariusz Włoch, 03.03.2014, 11:53

Pewnie, że można. Wszystko jest ok, póki nie zaczynasz utrudniać zabawy innym.

ivo, 03.03.2014, 15:03

a PIESI na ścieżkach TYLKO DLA ROWERÓW????!!!!!! ze słuchawkami w uszach ;)

Mariusz Włoch, 03.03.2014, 15:24

O pieszych już kiedyś pisałem, choć bohater tamtej opowieści był bez słuchawek, za to ze sporych rozmiarów psem. A sytuacja była w pewnym sensie i dramatyczna, i zabawna. (Czy ścieżka rowerowa ogranicza? Zeszłoroczny wpis z 27 czerwca)