Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

Skazani na sukces, czyli wyrok w...

30 listopada 2018

Wygląda na to, że przed bombardowaniem sukcesem nie da się w obecnych czasach uciec. Podlany propagandowym obornikiem sukces zdradziecko nas...

Milion dusz i ciał, czyli gdzie tu jest toaleta

27 kwietnia 2014, komentarze (4)

Wielka wyprawa życia

Na kanonizację papieży przyjechała do Watykanu masa pielgrzymów i każdy z nich miał swój powód, by się tam znaleźć. Dla niektórych była to z pewnością wyprawa życia. Nie będę roztrząsał kwestii religijnych, nie powiem też ani słowa na temat postaci kanonizowanych, bo to indywidualna sprawa każdego człowieka i każdy przeżywa to na swój sposób. Choć w Polsce to temat bardzo sprecyzowany i nie podlegający żadnej dyskusji.

Zatem najechało się towarzystwa ze wszystkich stron świata. Media mówiły, że może przybyć nawet milion ludzi. Dużo, jak na niezbyt rozległy plac św. Piotra. Ale nie o tym chciałem. Bo nawet jeśli ten milion jakoś by się tam zmieścił, to pewien kłopot natury organizacyjnej, a i fizjologicznej zarazem, mógł zniweczyć całą radość obcowania z uniesieniem.

Echa reklamy złośliwej

Najpierw małe wprowadzenie w temat: reklama zarzuca nas obecnie ukazywaniem wszelkich przypadłości, dotąd gustownie przemilczanych.  Co rusz przecież słyszysz o nietrzymaniu moczu, rozwolnieniu czy kłopotach z prostatą. No i jedzie taki pielgrzym na poważną imprezę, a tu nagle dopada go jedna z niewygód. I co tu wtedy zrobić?

Zaplecze techniczne a doznania emocjonalne

No i teraz pojawia się pytanie zasadnicze: jeśli na placu znalazło się milion ludzi, to ile było tam toalet? Jeśli organizator przeznaczył jedną toaletę na sto osób, takich kabin potrzeba dziesięć tysięcy. Przypuszczam, że tyle nie było. Dodajmy do tego wydłużające się kolejki, wynikające z różnych czynników natury emocjonalnej, które wpływają na układy wydalnicze człowieka w sposób niezbadany i wciąż zaskakujący. Mogłoby się okazać, że po godzinie nie ma już po co stać w tej kolejce do wymarzonej dziury w desce klozetowej.

A gdyby tak się okazało, że co piąty przybyły obywatel cierpi na którąś z szeroko reklamowanych dolegliwości? To już chyba przestaje być zabawne. Wolę sobie nie wyobrażać, co by mogło się wtedy dziać. Biegający ludzie w poszukiwaniu czterech plastikowych ścianek, gdzie mogliby zaznać intymnej samotności. Choć przypuszczam, że w takich sytuacjach włączają się ludzkie odruchy i homo sapiens są skłonni pomagać sobie nawzajem. W Szczecinie toalety dopisały, uczestnicy imprezy nieco mniej.

Na jak długo ludzie potrafią się zjednoczyć

Nie byłem na placu św. Piotra i nie mam pojęcia, jak to wszystko tam wyglądało. Jestem pewny co do innej rzeczy: dzięki kanonizacji, szeroko reklamowanej we wszystkich możliwych mediach, dowiedziałem się o wielu miejscach w Polsce i na świecie, o których istnieniu nie miałem wcześniej pojęcia: tu wystrojono jakiś ołtarz, tam wysprzątano miasto, dowiedziałem się po raz kolejny, że tam a tam zebrali się ludzie i coś wspólnie zorganizowali.

Pewne wydarzenia jednoczą ludzi - to bardzo pozytywne zjawisko społeczne. Minus takich wydarzeń jest tylko jeden: wielka szkoda, że te połączenia i zjednoczenia ludzkie, oparte na deklarowanej dobroci, pięknie i wybaczeniu trwają tak krótko. Bo potem znów wraca codzienność, a radosny pielgrzym na powrót staje się człowiekiem.

4 komentarze

Anka, 28.04.2014, 18:45

jakoś nie słychać, żeby kibice Wisły i Cracovii znów się zbratali, więc dalej są sobą....

Mariusz Włoch, 29.04.2014, 16:38

Może tym razem zjednoczenie nie objęło wymienionych przez ciebie grup :) Zabrakło toalet czy co?

ivo, 30.04.2014, 14:14

odwieczny problem ludzkości - kible!

Mariusz Włoch, 01.05.2014, 21:39

Prawda, a w Indiach buduje się domy bez toalet...