Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Sport i zdrowie

Meantime, czyli podróż wehikułem...

18 listopada 2018

Może to przez tę aurę, bo mży, jest mgliście i ogólnie niesympatycznie, pogoda może być zatem wygodnym wytłumaczeniem każdego rodzaju...

Grudzień w środku lata, czyli Tomasza...

9 sierpnia 2018

Do napisania czegoś mądrego na temat albumu Tomasz Stańki December Avenue zabierałem się już ponad rok temu, zaraz po nabyciu płyty. Powyższe...

Radość i melancholia, czyli...

4 lutego 2018

Po piątkowym koncercie legendarnego zespołu TSA w szczecińskim klubie „Słowianin” dopadła mnie mieszanka radości i melancholii....

Hipnotyczne ciasto czekoladowe z owocami, czyli nagroda się należy

6 czerwca 2014

Nagroda się należy

Wysiłek fizyczny może dostarczać wielu przyjemnych doznać, choć w trakcie często ma się ochotę rzucić wszystko w diabły i dać sobie spokój. Bo niby po co się tak męczyć. Dopiero po fakcie człowiek stwierdza, że czuje się jakoś lepiej, świat wydaje się bardziej przyjazny, a nieżyczliwe elementy blakną.

A wtedy warto podtrzymać ten przyjemny stan, np. za pomocą czegoś słodkiego i smacznego. Oczywiście, dbanie o sylwetkę i trwanie w dietach może stać w pewnej sprzeczności z zakąszaniem, jednak jeśli zasłużyłeś na nagrodę, to sobie nie żałuj. Ten delikatny nadmiar kalorii możesz spalić następnego dnia.

Ciasto hipnotyczne

To czym się nagrodzić? Czymś smacznym. Jako wielbiciel ciast i ogólnie pojętych słodkości, taka ładniejsza wersja Ciasteczkowego Potwora, proponuję kruchy placek ze śliwkami, który jest mocno hipnotyczny. Oznacza to, że kiedy ugryziesz pierwszy kęs, a twoje kubki smakowe zrozumieją, co się dzieje i zaczną wyć, że chcą więcej, więcej, więcej, każdy następny gryz stanie się formalnością, i wtedy zaczniesz się zastanawiać, jak to jest, że im więcej jesz, tym smakuje lepiej, a im lepiej smakuje, tym bardziej go ubywa…

Instrukcja montażu

Wolę nie myśleć, co by wyszło, gdybym to ja się zabrał za produkcję tego ciasta. To robi prawdziwy fachowiec – Sylwia. Ja pełnię rolę konsumenta końcowego, łącznie z trawieniem i wydaleniem (tak, trzeba pamiętać o rzeczach ostatecznych).

No to siup  - oto przepis.

Składniki na dużą tortownicę (28 cm):

3 szklanki mąki krupczatki

4 jajka

1 kostka margaryny

3-4 czubate łyżki kakao

1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia

¾ szklanki cukru

1 cukier waniliowy

Drylowane wiśnie lub wypestkowane śliwki (mogą być mrożone, ilość według uznania, ja lubię dużo owoców w tym cieście więc daje min. 2 opakowania mrożonki)

Wykonanie:

Mrożone owoce odcedzić na sicie. Świeże umyć wydrylować, wypestkować.

Żółtka ubić z połową szklanki cukru i cukrem waniliowym na puszystą masę.

Mąkę przesiać z kakao i proszkiem do pieczenia.

Margarynę posiekać z kakaową mąką na „mokry piasek”.

Dodawać żółtka ubite z cukrem,  szybko zagnieść i uformować w kulę.

Owinąć ciasto w folię i włożyć na około 30 minut do lodówki.

Nastawić piekarnik na 180°C bez termoobiegu.

Tortownicę nasmarować masłem i oprószyć odrobinę mąką.

Ubić białka na sztywno ze szczyptą soli. Pod koniec ubijania dodać stopniowo ¼ szklanki cukru.

Wyjąć ciasto z lodówki. 2/3 ciasta wylepić dno tortownicy. Ja ostrym nożem kroję w grube plastry i wylepiam na dnie.

Wyłożyć owoce, przykryć pianą i zetrzeć resztę ciasta na wierzch na grubej tarce.

Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec minimum 45 minut.

Po wystudzeniu można polać stopioną czekoladą, posypać cukrem pudrem lub konsumować bez ozdób.

A kiedy konsumować?

Mogę być mało obiektywny, bo zalecam konsumpcję przed rozpoczęciem wysiłku fizycznego i po. Ok, w trakcie też.

Smacznego!

Brak komentarzy